Indian Challenger Dark Horse 112 po 11 000 km. Genialny motocykl, ale czy bez wad?

11 000 kilometrów, pięć miesięcy i jeden wielki amerykański bagger. Z Indianem Challengerem Dark Horse spędziłem niemal cały sezon: miasto, autostrady, górskie serpentyny i naprawdę długie trasy. Polubiliśmy się z Brokatorem – bo tak nazwałem swój egzemplarz – wyjątkowo mocno. Tylko że po takim przebiegu trudno już nie widzieć wad. A tych, wbrew pozorom, trochę się uzbierało.

Są testy po godzinie jazdy dookoła salonu. I są takie, w których motocykl musi przetrwać z Tobą cały sezon – razem z porannym parkowaniem, deszczem na autostradzie i telefonem, który akurat dziś nie chce się sparować. Ten jest z tej drugiej kategorii.

Indian Challenger Dark Horse 112 – co my tu mamy

Według danych producenta:

  • silnik PowerPlus 112 – chłodzony cieczą V-twin o pojemności 1834 cm³,
  • 122 KM i ponad 180 Nm momentu obrotowego,
  • masa z paliwem około 388 kg – czyli w praktyce blisko 400,
  • bak na 22,7 litra,
  • kanapa na wysokości 672 mm.

Na papierze wygląda to jak spełnienie marzeń kogoś, kto lubi jeździć daleko. Tylko że katalog nie powie Wam, co się wydarzy po kilku tysiącach kilometrów, kiedy pierwsze zauroczenie już minie. Dlatego zamiast kolejnego testu po krótkiej przejażdżce – podsumowanie całego sezonu.

400 kilogramów zaskakującej wygody

Zacznę od rzeczy, która zrobiła na mnie największe wrażenie. I nie, to nie silnik – do niego jeszcze dojdziemy.

Chodzi o wygodę.

Najdłuższa trasa, jaką zrobiłem Challengerem jednego dnia, miała około 800–900 kilometrów. Wracaliśmy z Indian Riders Fest, gdzieś przy czesko-austriackiej granicy, prosto do Warszawy.

Po takim dystansie człowiek zwykle zaczyna negocjować z kręgosłupem warunki dalszej współpracy. A ja? Zmęczony byłem, jasne. Ale nie bolały mnie ani plecy, ani tyłek. Następnego dnia też nie czułem, że poprzednie kilkanaście godzin spędziłem w siodle.

I ważne: mówimy o fabrycznym siedzeniu i fabrycznej ergonomii. Bez przeróbek, bez kombinowania, bez szukania ratunku w katalogu akcesoriów.

Przy moich 192 cm wzrostu pozycja za kierownicą jest niemal idealna. Komfort to dla mnie największa zaleta tego motocykla.

Silnik PowerPlus 112 w Indianie Challenger Dark Horse

PowerPlus 112, czyli momentu nigdy za wiele

Drugi powód, dla którego tak dobrze wspominam ten sezon, to silnik.

Ponad 180 niutonometrów oznacza, że momentu jest zdecydowanie za dużo. Czyli dokładnie tyle, ile trzeba.

Nie chodzi o bicie rekordów na autostradzie. Challenger nie jest motocyklem sportowym, chociaż PowerPlus ma poważne wyścigowe koneksje – z serii King of the Baggers. Największe wrażenie robi to, jak ten silnik oddaje moc. Bez wysiłku rozpędza tę ogromną maszynę i daje mnóstwo frajdy z jazdy.

A teraz coś, co przy amerykańskim motocyklu warto powiedzieć głośno: przez całe 11 000 km nie miałem żadnych problemów mechanicznych. Ani jednej awarii, ani jednej niepokojącej kontrolki, ani jednej sytuacji, w której motocykl odmówiłby współpracy.

Kto jeździł amerykańskimi motocyklami, ten wie, że to nie jest oczywistość.

Nowoczesny bagger. Czy Indian przesadził z elektroniką?

Challenger to nie tylko wielki silnik i wygodny fotel. To zaskakująco nowoczesny motocykl. Na pokładzie macie między innymi:

  • elektrycznie regulowaną szybę,
  • tempomat,
  • tryby jazdy,
  • elektronicznie zamykane kufry,
  • system ostrzegania o pojazdach w martwym polu.

To ostatnie szczególnie przypadło mi do gustu. W motocyklu, którym regularnie robi się setki kilometrów, dodatkowa informacja o tym, co dzieje się za plecami, naprawdę ma sens.

Doceniłem też tryby jazdy. Różnica między deszczowym a sportowym to nie jest tylko inna ikonka na ekranie – motocykl naprawdę inaczej reaguje na gaz. Przy takim momencie obrotowym to ma duże znaczenie.

Wszystko pięknie. Tylko że komputer pokładowy Indiana ma też swoją ciemną stronę… I tu zaczynają się schody.

Indian Challenger Dark Horse – elektronicznie zamykane kufry

Wady Indian Challenger Dark Horse. Nie wszystko złoto, co się brokaci

Żeby nie było za słodko – porozmawiajmy o tym, co przez te miesiące potrafiło doprowadzić mnie do szewskiej pasji.

Na pierwszym miejscu: system multimedialny Ride Command. Nie rozumiem, jak można zrobić tak dobry motocykl, a potem dać mu system, którego obsługa momentami przypomina rozwiązywanie zagadek logicznych przygotowanych przez wyjątkowo złośliwego informatyka.

Najbardziej irytuje współpraca telefonu, zestawu Bluetooth i Apple CarPlay. Żeby wszystko działało, musiałem wymyślić własną procedurę parowania. A po przesiadce na inny motocykl często trzeba było całą zabawę powtarzać od nowa.

Ale elektronika to nie jedyna słabość. W trakcie sezonu wyszły też:

  • wibracje plastikowych elementów,
  • nagrzewanie się zawartości kufrów,
  • spalanie przy szybkiej jeździe autostradowej,
  • brak podgrzewanych manetek w standardzie. W motocyklu tej klasy i za takie pieniądze? Naprawdę, Indian?

No i masa. Blisko 400 kilogramów, a z kierowcą i bagażem robi się prawie pół tony. W trakcie jazdy Challenger potrafi zaskoczyć tym, jak lekko się prowadzi. Ale na parkingu trzeba wiedzieć, co się robi.

Dlatego powiem wprost: to nie jest sprzęt na pierwszy motocykl.

W filmie omawiam każdą z tych wad dokładnie – skąd się biorą, z którymi da się żyć, a które naprawdę potrafią zirytować. Sprawdzam też, jakie prędkości Challenger osiąga w praktyce i co to oznacza dla spalania.

Czy Indian Challenger to dobry motocykl turystyczny?

Po 11 000 kilometrów mam już całkiem wyrobione zdanie.

Indian Challenger Dark Horse 112 to jeden z najwygodniejszych motocykli do podróżowania po asfalcie, na jakich jeździłem. Fantastyczny silnik, świetna ergonomia i sporo rozwiązań, które naprawdę ułatwiają życie w trasie.

Ale ideałem nie jest. Część niedociągnięć da się wybaczyć, inne trudniej przełknąć – zwłaszcza kiedy przypomnimy sobie, ile kosztuje nowy egzemplarz.

Czy zalety przeważają nad wadami? Czy Challenger jest wart swojej ceny? Czy po całym sezonie kupiłbym go jeszcze raz? I co dalej stanie się z Brokatorem? Na to wszystko odpowiadam w filmie – znajdziecie go poniżej.

Jeśli myślicie o Challengerze, interesują Was motocykle Indian albo po prostu szukacie dużego baggera do dalekich podróży – obejrzyjcie całość. To opinia po kilku miesiącach normalnego użytkowania, a nie po godzinnym objechaniu salonu. A jeśli ciągnie Was w stronę baggerów z przyszłości, zajrzyjcie do tekstu o sześciocylindrowym BMW Vision K18.

Jeździliście kiedyś dużym baggerem w długiej trasie? Co Was bardziej męczyło – kilometry czy manewry na parkingu? Dajcie znać w komentarzach.

I pamiętajcie: lepiej mieć motorek, niż nie mieć motorka. A jeśli chcecie mieć to na sobie – w sklepie CiechanMoto czeka T-shirt „Lepiej mieć motorek”. Po zapisie do newslettera macie 10% zniżki.

Szerokości,
Łukasz

Zobacz materiał wideo

Jeśli lubisz motonewsy i informacje ze świata motocykli, zajrzyj także do pozostałych artykułów na stronie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Preferencje plików cookies

✕

Inne

Inne pliki cookie to te, które są analizowane i nie zostały jeszcze przypisane do żadnej z kategorii.

Niezbędne

Niezbędne
Niezbędne pliki cookie są absolutnie niezbędne do prawidłowego funkcjonowania strony. Te pliki cookie zapewniają działanie podstawowych funkcji i zabezpieczeń witryny. Anonimowo.

Reklamowe

Reklamowe pliki cookie są stosowane, by wyświetlać użytkownikom odpowiednie reklamy i kampanie marketingowe. Te pliki śledzą użytkowników na stronach i zbierają informacje w celu dostarczania dostosowanych reklam.

Analityczne

Analityczne pliki cookie są stosowane, by zrozumieć, w jaki sposób odwiedzający wchodzą w interakcję ze stroną internetową. Te pliki pomagają zbierać informacje o wskaźnikach dot. liczby odwiedzających, współczynniku odrzuceń, źródle ruchu itp.

Funkcjonalne

Funkcjonalne pliki cookie wspierają niektóre funkcje tj. udostępnianie zawartości strony w mediach społecznościowych, zbieranie informacji zwrotnych i inne funkcjonalności podmiotów trzecich.

Wydajnościowe

Wydajnościowe pliki cookie pomagają zrozumieć i analizować kluczowe wskaźniki wydajności strony, co pomaga zapewnić lepsze wrażenia dla użytkowników.