
– Jak się nazywasz, młody?
– Harley. Dawida syn.
Brzmi jak żart? Dla tego taty to chyba plan na życie. Witajcie w Moto Absurdach – dziś miłość do motocykli, która poszła o krok za daleko, darmowy tuning w lesie i obiad ugotowany na wydechu.
Harley, Dawida syn
Wiecie, jak daleko potrafi zajść miłość do motocykli? Ten gość ma na imię Dejwid i tak bardzo kocha Harleye, że swojego syna nazwał Harley. Dzięki temu, kiedy młody się przedstawia, mówi: „Harley, Dawida syn”.
Stary nie tylko kupił sobie motocykl, który kocha. On dosłownie stworzył własnego Harleya-Davidsona!
Ciekawe tylko, czy z tym modelem będzie jak w piosence Kasi Klich o „lepszym modelu”… Ale to już zostawiam Waszej wyobraźni.
Kiedy płacisz za 100% motorka, to używasz 100% motorka
Są ludzie, którzy kupują motocykl i jeżdżą nim do pracy. Są tacy, którzy jeżdżą turystycznie. A są też tacy, którzy uważają, że skoro zapłacili za cały motocykl, to muszą wykorzystać każdą jego część.
Gdzie jest rozsądek, zapytasz, drogi Czytelniku? Też był w wyposażeniu. Ale najwyraźniej został jako opcja dodatkowa.
Szybki leśny tuning
Nie każdego stać na drogie modyfikacje motocykla. Jedni kupują akcesoryjny wydech, inni sportowe zawieszenie, a jeszcze inni… po prostu jadą do lasu.
Bo po co wydawać pieniądze na tuning, skoro natura oferuje darmowy demontaż? Tylko gwarancji producenta na ten pakiet raczej nie dostaniesz. Koledze z nagrania zostanie chyba zamontowanie jakiejś atrapy.
Czym się różni prywatny sprzedawca od handlarza?
Prywatny sprzedawca – często motocyklista – mówi, że motocykl jest zadbany, garażowany i nigdy nie widział toru. Handlarz mówi dokładnie to samo. Tylko że ma takich motocykli piętnaście.
A jeśli wszystkie są igłami, to najwyraźniej ktoś otworzył salon krawiecki dla motocykli.
Można też poprosić taką osobę, żeby odpaliła motocykl, bo przecież my nie chcemy nic uszkodzić. I wtedy… zresztą sami zobaczcie w odcinku. A jeśli szukacie używki i nie chcecie trafić na taką „igłę” – zajrzyjcie do naszego filmu o tym, jak sprawdzić używany motocykl przed zakupem.
Zupka chińska parzona na wydechu
Każdy motocyklista zna ten problem: jesteś w trasie, zgłodniałeś, a do najbliższej stacji jeszcze kawał drogi. W plecaku została Ci tylko zupka chińska z komunii chrześniaka.
Na szczęście motocykl ma własne źródło ciepła. Wydech to nie tylko sposób na odprowadzanie spalin, ale też przenośna kuchnia. Gwarancja smaku? Hmmm… do pierwszego kęsa.
Na wszelki wypadek: nie róbcie tego w domu. Ani w trasie. Wydech parzy bardziej, niż Wam się wydaje, a zupka i tak smakuje lepiej na postoju przy normalnym kubku.
A Wy – jaki najdziwniejszy „patent” z motocyklem widzieliście na żywo? Ugotowany obiad, przewieziona szafa, a może coś jeszcze lepszego? Dajcie znać w komentarzach. A poprzednie Moto Absurdy – z motocyklem z Lidla i hulajnogą, która jechała 100 km/h po S8 – znajdziecie na blogu.
O wszystkich tych absurdach mówiłem w Moto Absurdach w Motonewsach z 16 października. Motonewsy wpadają na kanał CiechanMoto w każdy piątek.
A jeśli potrzebujecie porządnego pobudzenia przed kolejną trasą – zamiast zupki z wydechu weźcie na motocykl Kawkę Zapie***lawkę. Wystarczy kubek i wrzątek. Po zapisie do newslettera macie 10% zniżki.
Szerokości,
Łukasz
Źródło
- Harley, Dawida syn – nagranie na Facebooku
- Kiedy płacisz za 100% motorka – nagranie na Facebooku
- Szybki leśny tuning – nagranie na Facebooku
- Sprzedawca a handlarz – nagranie na Instagramie
- Zupka chińska na wydechu – nagranie na Instagramie
Zobacz materiał wideo
Motonewsy
Jeśli lubisz motonewsy i informacje ze świata motocykli, zajrzyj także do pozostałych artykułów na stronie.



