
Nad motocyklowym światem właśnie rozpętała się potężna burza, która może wstrząsnąć branżą jednośladów znacznie mocniej niż słynne oszustwa koncernu Volkswagen sprzed lat. Głośna afera z emisjami spalin w KTM, a także w należących do austriackiego giganta markach Husqvarna i GASGAS, ujrzała światło dzienne. Dla tych, którzy nie pamiętają tamtych wydarzeń, krótkie przypomnienie: Volkswagen wymyślił, jak sprzedawać miliony aut z silnikami TDI, wmawiając wszystkim, że są ekologiczne, podczas gdy w rzeczywistości truły na potęgę. Tamto oszustwo nazwano „Dieselgate”, a teraz niemal identyczny cień pada na segment motocykli wyczynowych.
Tajna operacja „Unrestricted” i kret w strukturach
Sprawa jest bezprecedensowa, ponieważ w grę wchodzi międzynarodowy spisek, tajni agenci z ukrytymi kamerami oraz dziennikarskie śledztwo. Zgóry zaplanowana akcja zaczęła się od anonimowego sygnalisty z branży, który przekazał obciążające kwity paryskiej organizacji pozarządowej Climate Whistleblowers. W rezultacie powołano międzynarodowe konsorcjum dziennikarskie o kryptonimie „Unrestricted”, w skład którego weszły największe redakcje w Europie, w tym brytyjski portal DeSmog, francuskie Le Monde, niemiecki Der Spiegel czy telewizja ZDF.
Reporterzy przez rok krążyli po salonach w siedmiu krajach z ukrytymi kamerami. Dzięki temu wyciągnęli na światło dzienne proceder, który sami pracownicy austriackiej firmy w luźnych rozmowach nazywają wprost „jednym wielkim oszustwem”.
Bezużyteczne motocykle za 50 tysięcy złotych
Ujawniona afera z emisjami spalin w KTM dotyczy co najmniej 16 popularnych modeli z serii Enduro. Są to maszyny wyczynowe, które formalnie muszą posiadać homologację drogową, aby legalnie dojechać publiczną trasą na tor czy leśny odcinek. Takie motocykle kosztują w salonach od około 48 do niemal 60 tysięcy złotych.
Aby przejść rygorystyczne unijne testy czystości spalin i hałasu (normy Euro 5+), fabryka mocno dusi te silniki filtrami, katalizatorami i restrykcyjną elektroniką. Jednak w takim fabrycznym wariancie te maszyny są według relacji samych dealerów „całkowicie bezużyteczne”, dławią się i po prostu nie chcą jechać. W konsekwencji salony w Europie od razu po rozpakowaniu motocykla z palety demontują te wszystkie ekologiczne blokady.
Sprzedawcy bez ogródek przyznawali przed ukrytą kamerą, że producent montuje elementy eko wyłącznie po to, aby dostać pieczątkę w urzędzie, a potem daje salonom gotowe narzędzia, części i szkolenia, jak to obejść. Klient odbiera z salonu zarejestrowany motocykl z tablicą, ale z silnikiem, który zieje ogniem i… drastycznie truje.
Wyniki badań ICCT: Motocykl jak mała lokomotywa
Dziennikarze zlecili weryfikację maszyn naukowcom z niezależnej organizacji ICCT. Warto zaznaczyć, że to dokładnie ci sami spece od czystego transportu, którzy w 2015 roku wywołali wspomniane Dieselgate w Volkswagenie. Ponieważ ci sami badacze wzięli teraz na tapet popularnego dwusuwa KTM EXC 300, wyniki dosłownie zwalają z nóg:
- Hałas: Testowany motocykl przekracza unijne normy akustyczne dwukrotnie.
- Tlenek węgla: Emisja śmiertelnie niebezpiecznego gazu (CO) jest przekroczona ponad dziesięciokrotnie.
- Skala: Jedna mała maszyna produkuje na drodze tyle toksycznych gazów, co mała lokomotywa spalinowa.
Szacuje się, że rocznie na europejskie drogi wyjeżdża przynajmniej 10 tysięcy takich fabrycznie zmodyfikowanych „trucicieli”. Co ciekawe, na czystość powietrza stawia się dziś ogromny nacisk w wielu miastach, a tymczasem pod bokiem urzędników rósł potężny problem emisyjny.
Stanowisko producenta i widmo gigantycznych kar
Koncern z Mattighofen oczywiście idzie w zaparte. Oficjalnie twierdzi, że dostarcza motocykle w wersji w stu procentach legalnej i zablokowanej. Jeśli klient chce poszaleć na zamkniętym torze, może na własne życzenie poprosić dealera o tuning, tracąc przy tym prawo do jazdy po drogach publicznych. Chociaż brzmi to logicznie, ukryte kamery pokazały coś zupełnie innego: nikt w salonach o żaden tor nie pytał, a odblokowane maszyny stały dumnie na wystawach jako gotowe do wydania.
Sprawą już oficjalnie zajęły się urzędy transportowe w Niemczech i we Francji oraz Komisja Europejska. Jeśli Austriakom udowodni się celowe, systemowe obchodzenie prawa, firmie grożą gigantyczne kary idące w dziesiątki milionów euro oraz procesy karne. Zatem dla marki, która i tak finansowo ma za sobą niezwykle trudny okres, może to być potężny, nokautujący cios.
A Wy co sądzicie o tej sytuacji? Czy kupując wyczynowe enduro, oczekujecie pełnej mocy prosto z salonu, czy oburzają Was tak drastycznie przekroczone normy i oszukiwanie urzędów? Dajcie znać w komentarjach na kanale Ciechan Moto – czy ta afera z emisjami spalin w KTM wpłynie na Wasze decyzje zakupowe?
Źródło
- https://swiatmotocykli.pl/aktualnosci/rynek/wojciech-grzesiak/ktm-moze-miec-problem-w-stylu-dieselgate-producent-ma-omijac-normy-emisji-spalin/
- https://www.desmog.com/2026/05/26/exclusive-undercover-investigation-reveals-europe-wide-motorcycle-emissions-scam/
Zobacz materiał wideo
Motonewsy
Jeśli lubisz motonewsy i informacje ze świata motocykli, zajrzyj także do pozostałych artykułów na stronie.



