KTM zaprezentował właśnie nową odsłonę swojego flagowego elektryka. Choć ta konstrukcja funkcjonuje na rynku już od ponad dekady, to dopiero teraz model KTM Freeride E 2027 staje się pełnoprawnym motocyklem. Wcześniej był postrzegany raczej jako niszowa zabawka do rekreacji, ale najnowsze zmiany znacząco podnoszą jego parametry użytkowe. Przede wszystkim maszyna zyskała homologację, co oznacza, że w końcu legalnie wyjedziemy nią na drogi publiczne.
Więcej mocy w lekkim wydaniu
W nowej odsłonie inżynierowie z Mattighofen postawili na konkretne osiągi. Motocykl generuje teraz maksymalnie około 26 koni mechanicznych oraz 37 Nm momentu obrotowego. Ponieważ jest to lekki elektryk, takie wartości gwarantują bardzo dynamiczną jazdę, zwłaszcza w trudniejszym terenie. Prędkość maksymalna wynosi około 95 km/h, dlatego nie jest to sprzęt na autostrady. Jednak w swoim naturalnym, off-roadowym środowisku, takie parametry są w pełni wystarczające.
Co więcej, konstrukcja maszyny została mocno dopracowana. Cały motocykl waży zaledwie 112 kg, dzięki czemu jest niezwykle zwinny i łatwy w prowadzeniu. Rama ze stali chromowo-molibdenowej w połączeniu z aluminiowym tyłem zapewnia wysoką sztywność, a jednocześnie skutecznie ogranicza masę całkowitą.
Bateria i czas ładowania w KTM Freeride E 2027
Kluczowym elementem każdego pojazdu elektrycznego pozostaje akumulator. W tym przypadku KTM zastosował pakiet o pojemności 5,5 kWh. Według oficjalnych danych pozwala on na około 2 do 3 godzin intensywnej jazdy w terenie. Oczywiście realny czas pracy zależy od stylu jazdy kierowcy, ponieważ agresywne odkręcanie manetki szybciej zużyje energię.
Dużym atutem jest fakt, że bateria w KTM Freeride E 2027 jest wymienna. Producent zapewnia również o jej trwałości, ponieważ ma ona wytrzymać ponad 1000 cykli ładowania bez zauważalnego spadku wydajności. Jak natomiast wygląda kwestia uzupełniania energii?
- Standardowa ładowarka (660 W) potrzebuje około 8 godzin na pełne naładowanie.
- Szybsza ładowarka (3,3 kW) skraca ten czas do zaledwie 1,5 godziny.
Off-road nadal na pierwszym miejscu
Mimo że motocykl otrzymał dopuszczenie do ruchu drogowego, jego charakter się nie zmienił. To nadal maszyna typowo terenowa, a asfalt należy traktować jedynie jako dodatek lub drogę dojazdową na tor. Nowy model wyceniono na około 8999 funtów, co daje kwotę w granicach 45–47 tysięcy złotych. Jest to więc propozycja dla świadomych użytkowników, którzy szukają specjalistycznego sprzętu do zabawy poza miastem.
Podsumowując, KTM Freeride E 2027 nie jest nagłym przełomem, ale stanowi bardzo ważny krok w ewolucji elektryków. Jest lepiej dopracowany, mocniejszy i bardziej użyteczny w codziennych warunkach. Chociaż nie zastąpi on klasycznego motocykla spalinowego w każdej trasie, to z pewnością dostarczy mnóstwo frajdy każdemu fanowi błota i ciszy.
A Ty co sądzisz o takim kierunku rozwoju marki KTM? Czy elektryczny cross z homologacją to coś, co widziałbyś w swoim garażu? Daj znać w komentarzu pod filmem na kanale Ciechan Moto!
Źródła
- Motorcycle.com – 2027 KTM Freeride E is now street legal
- Visordown.com – 2027 KTM Freeride E arrive dealerships April
Zobacz materiał wideo
Motonewsy
Jeśli lubisz motonewsy i informacje ze świata motocykli, zajrzyj także do pozostałych artykułów na stronie.




