
Są poranki, kiedy sarna wybiega na drogę i nie da się nic zrobić. I są poranki, kiedy to jednak nie sarna jest największym problemem.
W tych Motodzbanach mamy jedno i drugie. Do tego logistykę rodem z filmu o przemytnikach, 16-latka z kolekcją punktów karnych i seniora, który wpadł na genialny pomysł… tylko odrobinę za późno. Lecimy!
Miejsce 5: Sześć motocykli w jednym busie
Przejście graniczne w Medyce, 1 października. Do odprawy podjeżdża bus wypchany po sufit pudłami i bagażami. Pies służbowy zaczyna się czymś bardzo interesować, więc strażnicy zaglądają głębiej.
A tam? Części i podzespoły z sześciu skradzionych motocykli: BMW, Ducati, KTM, Suzuki i Kawasaki. Do tego dwa niemal kompletne motocykle, poukrywane między bagażami. Wszystkie zgłoszone jako skradzione w Niemczech – jeden zaledwie miesiąc wcześniej.
Wartość odzyskanych części? Około 250 tysięcy złotych. 34-letni kierowca został zatrzymany, a sprawą zajmuje się policja.
Tu nawet nie mamy dzbana od jazdy, tylko dzbana od logistyki. Bo naprawdę trzeba mieć dużo wiary w siebie, żeby myśleć, że ćwierć miliona w motocyklowych częściach przejedzie przez granicę jako „bagaż podręczny”.
Miejsce 4: 16-latek i 49 punktów karnych
Kobyłka, 30 września. Policjanci z wołomińskiej drogówki widzą motorower elektryczny na drodze dla rowerów. Bez widocznej tablicy rejestracyjnej. Sygnał do zatrzymania… a kierowca odkręca i ucieka w stronę S8.
Pościg po drodze dla rowerów, po chodniku, przez przejście dla pieszych. Aż w końcu uciekinier wjeżdża do lasu – i tam policjanci kończą sprawę już na piechotę.
Za kierownicą 16-latek z kategorią AM. Lista wykroczeń jest tak długa, że policjanci naliczyli 49 punktów karnych. Do tego zatrzymane prawo jazdy i sprawa w sądzie rodzinnym.
49 punktów. Limit, po którym kierowca traci prawo jazdy, to 24. On przekroczył go dwa razy w jedną przejażdżkę. Za to trzeba mu oddać jedno: jest wydajny.
Miejsce 3: Bez prawka, bez trzeźwości i bez baterii
Okolice Łukowa, późny wieczór. Na numer alarmowy dzwoni ranny motocyklista: wypadł z zakrętu, uderzył w znak i w drzewo, leży w lesie. Gdzie dokładnie? Nie wie. Opisuje drzewa. A potem… rozładowuje mu się telefon.
Do poszukiwań ruszają wszyscy policjanci, którzy byli wtedy na służbie, plus strażacy. Na szczęście znajomość terenu i szczątkowe informacje wystarczyły – 37-latka znaleziono w lesie między Krzywdą a Adamowem i z poważnymi obrażeniami odwieziono do szpitala.
A potem wyszło, że nie miał prawa jazdy, KTM nie miał aktualnych badań technicznych, a sam kierujący był pod wpływem alkoholu.
Chłop miał naprawdę dużo szczęścia, że ktoś go w ogóle odnalazł. I to jest ten moment, w którym mówię poważnie: naładowany telefon i udostępniona lokalizacja to w trasie taki sam sprzęt jak kask. Z tą różnicą, że kask się nie rozładowuje.
Miejsce 2: Zaparkował między dystrybutorami i zamówił taksówkę
To jest piękne. Ostrowiec Świętokrzyski, 4:30 rano. Na stację paliw wjeżdża Ford i parkuje… dokładnie pomiędzy dwoma dystrybutorami. Z auta wysiada 75-latek, podchodzi do okienka i prosi o wezwanie taksówki, bo – jak sam przyznał – nie jest już w stanie dalej prowadzić.
Pracownica stacji uznała, że coś tu nie gra, i zamiast taksówki wezwała policję. Badanie: ponad 2 promile. Teraz grozi mu do 3 lat więzienia, zakaz prowadzenia i nawet przepadek samochodu.
Trzeba mu oddać jedno – pomysł z taksówką był naprawdę dobry. Tylko trzeba było na niego wpaść przed wyjazdem z domu.
A pani ze stacji – szacunek. Jedna rozmowa telefoniczna i jeden pijany kierowca mniej na drodze.
Miejsce 1: Sarna skasowała Hondę
Pierwsze miejsce! Ruda Milicka, czwartek, 1 października, 6:30 rano. 50-latek jedzie Hondą, a na drogę wybiega sarna. Zderzenie, motocyklista traci panowanie i ląduje w przydrożnym rowie. Na szczęście nic mu się nie stało.
I tu mogłaby się skończyć historia pod tytułem „motocyklista miał pecha”. Gdyby nie jeden szczegół: badanie alkomatem wykazało prawie promil alkoholu.
Teraz sprawa trafi do sądu, a za jazdę po alkoholu grozi mu do 3 lat więzienia, minimum 3 lata zakazu prowadzenia pojazdów i świadczenie pieniężne od 5 do nawet 60 tysięcy złotych.
Sarna oczywiście zrobiła swoje – takie zderzenie może przydarzyć się każdemu, bo zwierzęcia nie zapytasz, czy może chwilę poczekać. Ale jeżeli o 6:30 rano wsiadasz na motocykl po naparach, to sarna naprawdę nie była największym problemem tego poranka.
Turbo Dzban: wheelie przed patrolem motocyklowym
Bonus! Bobrek w gminie Chełmek, piątek, tuż przed 16:00. 27-latek na elektrycznym motocyklu robi jazdę na jednym kole. Problem w tym, że robi ją dokładnie przed policyjnym patrolem… motocyklowym.
Efekt: 1500 zł mandatu, 10 punktów karnych i zatrzymane prawo jazdy na trzy miesiące. Za wheelie na drodze publicznej to dziś standardowy pakiet – pisałem już o tym przy historii ze Szczecina.
Chcesz stawiać na koło? Tor, plac, trening. Droga to nie scena.
Morał tygodnia
Trzy z pięciu historii w tym tygodniu mają wspólny mianownik: alkohol. I powiem Wam szczerze – to już nie jest śmieszne, tylko po prostu smutne. Bo każdy z tych gości miał szczęście, którego następnym razem może już nie mieć. Jeśli myślicie, że to jednorazowe wybryki – zajrzyjcie do historii ze Szczecinka albo do poprzednich Motodzbanów.
Piłeś? Nie jedziesz. Koniec tematu.
A Wy – mieliście kiedyś bliskie spotkanie ze zwierzęciem na drodze? Sarna, dzik, a może kot, który uznał, że to jego pas? Dajcie znać w komentarzach.
A na wczesne poranki, kiedy lepiej zostać pod kołdrą niż wsiadać na motocykl po wczorajszym – w sklepie CiechanMoto czeka T-shirt „Nie chrapię, tylko śni mi się, że jestem motorkiem”. Po zapisie do newslettera macie 10% zniżki.
Szerokości,
Łukasz
Źródło
- Straż Graniczna – części ze skradzionych motocykli w Medyce
- KPP Wołomin – 49 punktów karnych dla 16-latka
- KPP Łuków – motocyklista bez prawa jazdy i po alkoholu
- Policja Świętokrzyska – zamówił taksówkę, przyjechała policja
- KPP Milicz – nietrzeźwy motocyklista i sarna
- Policja Małopolska – wheelie w gminie Chełmek
Zobacz materiał wideo
Motonewsy
Jeśli lubisz motonewsy i informacje ze świata motocykli, zajrzyj także do pozostałych artykułów na stronie.



